Dzieci kwiaty, czy szpiedzy Awarów?

Dawniej przedstawiano Słowian jako miłujących pokój, rozśpiewanych rolników. Taka wizja naszych przodków była poniekąd uwarunkowana min. pewnym przekazem z końca VI w.

Otóż w roku 591 przyprowadzono przed oblicze cesarza bizantyjskiego Maurycjusza, trzech Sklawinów, schwytanych przez gwardzistów. Nie mieli przy sobie broni, a jedynie cytry (w innych tłumaczeniach gęśle). Cesarz wypytywał ich skąd pochodzą i z jakiego są plemienia. Ci zaś opowiedzieli, że pochodzą znad Oceanu Zachodniego (Morza Bałtyckiego), a chagan (władca) Awarów (ludu koczowniczego przybyłego w poł. VI w. do Europy), wysłał posłów do Sklawinów, aby zgromadzić siły zbrojne. Ofiarował przywódcom szczepów dary, a ci przyjąwszy je, odmówili chaganowi pomocy twierdząc, że droga do Awarów jest za daleka.

Schywatni Sklawinowie mieli być posłańcami do chagana, ich zadaniem miało być przekazanie mu jak daleka jest ta droga, a jej pokonanie zajmuje aż 15 miesięcy. Jednak chagan nie miał zamiaru ich wypuścić. Sklawinowie jednak zbiegli do Bizantyjczyków, gdyż jak twierdzili, tyle się nasłuchali o sławnym z bogactw i życzliwości narodzie rhomajskim (Bizantyjczykach). Cesarzowi powiedzieli, że noszą cytry ponieważ nie odziewają się w zbroje, ziemia ich nie zna żelaza, a sami żyją w spokoju i bez waśni. Grają na lirach, bo nie umieją dąć w surmy bojowe. Cesarz urzeczony opowieścią wysłuchał jeńców, ugościł ich, a nadziwiwszy się ich posturze i wspaniałej budowie, wyprawił ich dalej.

Czy coś Wam nie gra w tej historii? Kronikarz cesarski opisał ją jako ciekawostkę, podkreślił że cesarz słuchał Sklawinów i nie mógł się nadziwić ich wzrostowi. Ale wyczuwacie chyba w całej tej historii słowiańskiego ducha i bezczelny spryt (przyjęli dary od chagana i chcieli go spławić)?

Pytanie, czy owi Sklawinowie działali w imieniu chagana awarskiego, czy też te łgarstwa opowiadane bez mrugnięcia okiem to był element jakiegoś planu słowiańskich wodzów znad Oceanu Zachodniego? Czy ci trzej dorodni panowie byli ówczesnymi agentami wywiadu, bo z pewnością nikt z Was nie wierzy, że ci cwani Sklawinowie byli posłańcami pieśni i piewcami globalnej miłości i ery wodnika. Wiedeński profesor Walther Pohl nazwał dosadnie tę maskaradę, określając ją mianem szwejkiady ;), bo kto jeśli nie dzielny wojak Szwejk jawi się przed nami, gdy czytajmy tę historię sprzed prawie 1 500 lat 😀

Źródła:

Labuda G., Słowiańszczyzna starożytna i wczesnośredniowieczna, Poznań, 1999.

Nie-Słowianie o początkach Słowian, red. Urbańczyk, Poznań, 2006.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *